Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 83
w Paryżu, bardzobym był szczęśliwy. Takie to się rzeczy ze mną działy, kochana Franusiu!.. moi dwaj towarzysze podróży nierównie byli szczęśliwsi: Edward ożenił się z dziewczyną, która mieszkała w górach niedaleko mego zamku... Nic miała wprawdzie sławnego nazwiska, nie tańcowała jak Kornelija, ale zdaje mi się, że męża bardzo szczęśliwym czyni. Mają już śliczną córeczkę, i przez sześć miesięcy w roku mieszkają w Domie Białym, w pięknej posiadłości w Auwernii, prosili mie, żebym ich tam odwiedził, i jabym to bardzo chętnie uczynił, gdybym się nie lękał spotkać z moją żoną albo teściem w tamtych stronach. Co się tycze Alfreda, i ten się niedawno ożenił z niejaką Zenny de Zerwil, którą kochał oddawna... miluchną ma żonę; chodzę czasem do niego na obiadek. Otoż Franusiu
obraz tego, com zrobił przez trzy lata... a ty?..
— Ja ? ja sobie latałam!...
— Czy ciągle jesteś w tymże magazynie ?
— "Otto!... ze trzydzieści ich przeszłam od tej pory.... Teraz to już nareście mam sobie miejsce wynaleść, pewna znajoma osoba szuka teraz dla mnie jakiego sklepiku fashionable."
— Franusiu!...
— No? a co?
— Czy twoje serce milczy?... czy to spotkanie nie napełnia cię słodkiem poruszeniem?
— I nie! broń Boże! ani trochę nie jestem poruszona!.....
— "Franusiu, mam jeszcze nie zły fundusik "... i mam nadzieję wejść znowu w służbę administracyjną... Kiedyśmy się znaleźli znowu, któż nam broni odnowić