Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 72
Smiały towarzyskim wszędzie, zdaje się, że to wierne zwierze chce odgrzebywać śniegi, aby pod niemi wynalazł ślad Izory; nieraz widziano go zatrzymującego się, odgrzebującego silnie ziemię, patrzącego niespokojnie na prawo i lewo; ale śnieg pokrywający wszystko, zbija go z drogi.Że baron, osobno chodzi, a dwaj przyjaciele, także innymi idą drogami, Śmiały raz z nim, drugi raz z kim innym bieży; codzień daje nowe dowody swojej zmyślności; codzień radosny wybiega z Domu Białego, a. smutny i milczący powraca.
Alfred utrzymuje, że siedząc ciągle na jednem miejscu nie odkryją Izory; że ten, który ją porwał niepozostał pewnie w Auweruii; skłania więc ojca i przyjaciela, żeby ten kraj opuścić nareście. Baron dla interessów musi na czas nie-
Alfred utrzymuje, że siedząc ciągle na jednem miejscu nie odkryją Izory; że ten, który ją porwał niepozostał pewnie w Auweruii; skłania więc ojca i przyjaciela, żeby ten kraj opuścić nareście. Baron dla interessów musi na czas nie-
jaki powrócić do Paryża: wszyscy więc mają tam na krótko pojechać, i ztamtąd dalej wybrać się w drogę.
Lecz nim opuszczą Auwerniją, Edward zachęca, aby raz jeszcze przebiedz góry, z których mu tak przykro się oddalić. A chociaż z tej nowej próby lepszego nad poprzedni nie spodziewają się skutku. Baron i Alfred zezwalają na to; i pięknym dniem zimowym wszyscy trzej wychodzą piechotą, z wiernym Smiałym; ubierają się, okręcają się w szerokie płaszcze, a Alfred niesie z sobą ukrytą szpadę, którą znalazł u Izory.
Podróżni długi czas szli drogami, które śnieg przykrzejszymi jeszcze uczynił. Nocują we wsi, i nazajutrz mają powracać do domu bez żadnej nadziei. Wychodzą więc raniuteńko, i idą drogą najkrótszą do Sę't'Aman; w kilka godzin, wchodzą w puste góry, nic widzą żadnego mieszkania,
Lecz nim opuszczą Auwerniją, Edward zachęca, aby raz jeszcze przebiedz góry, z których mu tak przykro się oddalić. A chociaż z tej nowej próby lepszego nad poprzedni nie spodziewają się skutku. Baron i Alfred zezwalają na to; i pięknym dniem zimowym wszyscy trzej wychodzą piechotą, z wiernym Smiałym; ubierają się, okręcają się w szerokie płaszcze, a Alfred niesie z sobą ukrytą szpadę, którą znalazł u Izory.
Podróżni długi czas szli drogami, które śnieg przykrzejszymi jeszcze uczynił. Nocują we wsi, i nazajutrz mają powracać do domu bez żadnej nadziei. Wychodzą więc raniuteńko, i idą drogą najkrótszą do Sę't'Aman; w kilka godzin, wchodzą w puste góry, nic widzą żadnego mieszkania,
www.bluestracja.pl