Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 62
lecz nikt o nim, gdzieby był nie wiedział, a wkrótce i ja sam od natrętnych dłużników uciekać musiałem. Kazałem przedąc mój zamek Rosz-nuar; pojechałem do Anglii, chciałem nowymi roztargnąć się przyjemnościami, lecz zdaje się, że od tej chwili, nieszczęście mnie ścigało. Przegrałem większa część mego majątku; kobiety i udani przyjaciele resztę zabrali!.. Powróciłem do Francii.... W czasach szczęśliwszych, pożyczałem ludziom pieniądze, pomagałem przyjaciołom;... z kolei więc zgłosiłem się do nich o pomoc;.. nędznicy!... nic mi nie dali... Dowiedziałem się, że Adela po trzech latach umarła niezostawiwszy potomstwa;... o to mi chodziło. Boleść po jej stracie Barona, już mię trochę zemściła; ale to nie dość; byłbym mu poszedł dogryzać jeszcze, gdyby opłakane położenie moje,
znowu mię do ucieczki nie zmusiło... skryłem się, aby mię nic schwytano.
— "Pojechałem znowu do Włoch , do Hiszpanii, ale nie ten to ja już byłem... nie ten świetny i płochy gaszek, którego lokali się współ-zawodnicy, uwielbiały kobiety. Zmuszony rzucać się coraz na nowe sposoby dla utrzymania życia, nie wstydziłem się związać z podłymi intrygantami, z istotami pogardy godnymi, których kilką laty wprzódy, byłbym od siebie wypędził!. Lecz cóż było robić?.. pracować?. nic nie umiałem, a sama myśl pracy nieznośną mi była... Wkrótce przebrałem układ i zwyczaje tych łotrów tego steku, żyjącego z niczego... spodliłem się , nakoniec!.. dokądże nas nasze słabości nie doprowadzą... Czasami jeszcze spoglądałem na przeszłość; witałem ją łzą , lub wspomnieniem!.. sam wstydziłem się siebie; i nieraz odrzuciłem
— "Pojechałem znowu do Włoch , do Hiszpanii, ale nie ten to ja już byłem... nie ten świetny i płochy gaszek, którego lokali się współ-zawodnicy, uwielbiały kobiety. Zmuszony rzucać się coraz na nowe sposoby dla utrzymania życia, nie wstydziłem się związać z podłymi intrygantami, z istotami pogardy godnymi, których kilką laty wprzódy, byłbym od siebie wypędził!. Lecz cóż było robić?.. pracować?. nic nie umiałem, a sama myśl pracy nieznośną mi była... Wkrótce przebrałem układ i zwyczaje tych łotrów tego steku, żyjącego z niczego... spodliłem się , nakoniec!.. dokądże nas nasze słabości nie doprowadzą... Czasami jeszcze spoglądałem na przeszłość; witałem ją łzą , lub wspomnieniem!.. sam wstydziłem się siebie; i nieraz odrzuciłem
www.bluestracja.pl