Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 54
i mówi: "Karolku! ocaliłem ci życie, przed dwóma miesiącami, kiedy ganiając się jednego dnia za kozą, miałeś już potoczyć się w przepaść, i byłbyś wpadł, gdybym ci był kija nic podał i nie wyciągnął z dziury, w którą miałeś się stoczyć.
"Niezapomniałem, odpowiedział pastuch cichym głosem.
— Tak, dodał włóczęga, od tego czasu, okazywałeś dla mnie poświęcenie się najzupełniejsze; kiedym był głodny, przychodziłem do ciebie, pewnym będąc, że się ze mną tem co masz podzielisz... To dobrze... Karolku;.. byłeś wdzięczny, postąpiłeś sobie ze mną nierównie lepiej, jak wielu bogaczów... i kobiet wielkiego świata; ale to nie dość Karolku, dziś wymagam, żebyś mi pozwolił gospodarzyć w swoim domu... za to, masz pieniędzy.,. bierz ile chcesz.
"Niezapomniałem, odpowiedział pastuch cichym głosem.
— Tak, dodał włóczęga, od tego czasu, okazywałeś dla mnie poświęcenie się najzupełniejsze; kiedym był głodny, przychodziłem do ciebie, pewnym będąc, że się ze mną tem co masz podzielisz... To dobrze... Karolku;.. byłeś wdzięczny, postąpiłeś sobie ze mną nierównie lepiej, jak wielu bogaczów... i kobiet wielkiego świata; ale to nie dość Karolku, dziś wymagam, żebyś mi pozwolił gospodarzyć w swoim domu... za to, masz pieniędzy.,. bierz ile chcesz.
Włóczęga rozłożył przed pastuchem to, co był wziął u Izory; Karolek spojrzał obojętnie na pieniądze i odpowiedział tylko: "A gdzież ja będę nocował?
— A! ty sobie tutaj będziesz mieszkać jak wprzódy, potrzeba mi nawet tego; dziewczyna będzie w tamtym drugim domku — ja na górze. Ale trzeba żebyś mi przysiągł... na życie! że nikomu w świecie nie powiesz, że tu masz kogo u siebie...
— A komużbym to miał mówić? ja tu nikogo nie widuję!
— No,.. ale gdyby przypadkiem jacy podróżni tu przybyli, to ja schowam się tam wewnątrz, a ty nigdy nie powiesz o tym drugim domku...
— Nie, nie.
— Przysięgasz?..
— Przysięgać?.. ja mówię nie..: to dość!.:
— W istocie twoje przyrzeczenie, więcej warto nierównie od niejednej przysięgi... a pieniędzy nie weźmiesz?...
— Ana co mnie?., ja niechce...
— No! to dostaniesz, kiedy pójdziesz co do miasta kupować;., będziesz chodził daleko;... będziesz skupował w różnych miejscach, zęby niebyło podejrzenia... Z tą sumrną, przy twojej zręczności w zabijaniu koz dzikich i łapaniu ptaków, będziemy mieli żyć za co lat kilka. No... to zgoda., będziemy mieszkać razem.
— Tak.
— Nie powiesz o nas nikomu ? — Nie.
— I nigdy żadnego tu podróżnego nie wpuścisz, póki ja się na tył nie schowam?
— Nigdy.
Skończywszy te układy, włóczęga po- na górę, rzucił się na kul słomy i
— A! ty sobie tutaj będziesz mieszkać jak wprzódy, potrzeba mi nawet tego; dziewczyna będzie w tamtym drugim domku — ja na górze. Ale trzeba żebyś mi przysiągł... na życie! że nikomu w świecie nie powiesz, że tu masz kogo u siebie...
— A komużbym to miał mówić? ja tu nikogo nie widuję!
— No,.. ale gdyby przypadkiem jacy podróżni tu przybyli, to ja schowam się tam wewnątrz, a ty nigdy nie powiesz o tym drugim domku...
— Nie, nie.
— Przysięgasz?..
— Przysięgać?.. ja mówię nie..: to dość!.:
— W istocie twoje przyrzeczenie, więcej warto nierównie od niejednej przysięgi... a pieniędzy nie weźmiesz?...
— Ana co mnie?., ja niechce...
— No! to dostaniesz, kiedy pójdziesz co do miasta kupować;., będziesz chodził daleko;... będziesz skupował w różnych miejscach, zęby niebyło podejrzenia... Z tą sumrną, przy twojej zręczności w zabijaniu koz dzikich i łapaniu ptaków, będziemy mieli żyć za co lat kilka. No... to zgoda., będziemy mieszkać razem.
— Tak.
— Nie powiesz o nas nikomu ? — Nie.
— I nigdy żadnego tu podróżnego nie wpuścisz, póki ja się na tył nie schowam?
— Nigdy.
Skończywszy te układy, włóczęga po- na górę, rzucił się na kul słomy i
zasnął; siary pastuch, który cafe prawie życie innego niema zatrudnienia, zdrzemał się także na dole. Jedna tylko Izora, czuwa, klęcząc w rozpadlinie, do której ja zamknięto; wznosi ku niebu raczki; wznosi oczy zalane tez strumieniem, i w rospaczy słowa nawet wymówić nie może!
www.bluestracja.pl