Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 49
gę... Czy będziesz miała dość siły, żebyś szła sama?., jeśli nie, to ja cię poniosę, nic frasuj się...
— "O! ja będę mogła iść, panie.
— "No, to daj mi rękę, oprzyj się po mnie i ruszajmy."
Izora słucha go w milczeniu; bierze rękę swego przewodnika, który włożył zawiniątko na koniec szpady, i tak go niesie na plecach. Idą znowu po skalistych drożynach, oddalają się od Ajdy, i puszczają się w góry, łączące się z Kantalowskiemi i Piui de Dom. Izora musi się opierać na ręku swego towarzysza, żeby nie padła na śliskich i stromych ścieżkach; idą w milczeniu; a czasami włóczęga odzywa się do Izory: "Czyś się zmęczyła? może chcesz, żebyśmy odpoczęli trochę?.
— "Nie, panie, moge iść jeszcze, odpowiedziała dziewczyna; i znowu idą oboje. "
— "O! ja będę mogła iść, panie.
— "No, to daj mi rękę, oprzyj się po mnie i ruszajmy."
Izora słucha go w milczeniu; bierze rękę swego przewodnika, który włożył zawiniątko na koniec szpady, i tak go niesie na plecach. Idą znowu po skalistych drożynach, oddalają się od Ajdy, i puszczają się w góry, łączące się z Kantalowskiemi i Piui de Dom. Izora musi się opierać na ręku swego towarzysza, żeby nie padła na śliskich i stromych ścieżkach; idą w milczeniu; a czasami włóczęga odzywa się do Izory: "Czyś się zmęczyła? może chcesz, żebyśmy odpoczęli trochę?.
— "Nie, panie, moge iść jeszcze, odpowiedziała dziewczyna; i znowu idą oboje. "
Po dżdżystej i ciemnej nocy, dzień ma nastąpić nareście; przewodnik Izory, który w ciągu drogi unikał starannie wsi i mieszkań, zatrzymuje się z nią na pochyłości góry, spogląda wokoło i mówi: Odpocznijmy tu, póki się nierozwidni;.. zdaje rai się żem nie zbłądził;... musim być już blisko celu naszej podróży;... jeszcze godzin parę, co najwięcej. Ale! otoż i dnieje, nie zbłądzim z drogi. "
Siada na ziemi; Izora także o kilka kroków od niego. Smutna i znużona, pochyla główkę na piersi, i milczy. Włóczęga patrzy na nią chwilę, i odwraca się mówiąc: "Ona teraz nie do rozmowy!.. ja to pojmuję."
W kwadrans rozwidniło się tyle, że można przed sobą drogę zobaczyć. Towarzysz Izory uśmiecha się, mówiąc: "O! nie zbłądziłem!.. znam ja dobrze ie strony!.. tyle tu razy w mojej młodości
Siada na ziemi; Izora także o kilka kroków od niego. Smutna i znużona, pochyla główkę na piersi, i milczy. Włóczęga patrzy na nią chwilę, i odwraca się mówiąc: "Ona teraz nie do rozmowy!.. ja to pojmuję."
W kwadrans rozwidniło się tyle, że można przed sobą drogę zobaczyć. Towarzysz Izory uśmiecha się, mówiąc: "O! nie zbłądziłem!.. znam ja dobrze ie strony!.. tyle tu razy w mojej młodości
www.bluestracja.pl