Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 32
— "Nadto zarozumiały za pewne, buchałem tylko moich uczuć, pochlebiając sobie, że i ty je będziesz podzielać... musze się wyrzec tej szczęśliwej przyszłości, a jednak czuję, iż miło mi będzie życie z tobą przepędzić, starać się uspokoić twe cierpienia, przywrócić pokój twej duszy... Tak! odtąd będzie to moim jedynym celem; a w nagrodę trudów moich" chce tylko widzieć kiedykolwiek uśmiech na ustach twoich, a w oczach przyjaźń dla mnie.
"Adela ścisnęła mię za rękę, mówiąc poruszona: Jakżeś dobry, mój panie, jak przykre zgryzoty twoja dobroć wzbudza we mnie!.. Chcesz? ja żyć będę; rządź mną odtąd, w najmniejszej życia okoliczności, twojej tylko będę słuchała woli; bógdajbym przynajmniej, przez zupełne posłuszeństwo, dowiodła moiego szacunku i wdzięczności.
— Po tak silnych wzruszeniach, Adela potrzebowała spoczynku. Zostawiłem ją w pokoju, a sam do swojego poszedłem mieszkania. Tak przeszła pierwsza noc po szlubie!.. I gdy tyle osób zazdrościło mi szczęścia, ja gorzkiemi łzami, mój związek oblałem.
— "Nazajutrz dowiadywałem się tajemnie o panu dc Sawini; wyjechał był z Bordo, gdzie ogromne zostawił długi, i nikt nie wiedział gdzie się podział. Z tego com się o nim dowiedział, przekonałem się że pan de Mątfort, nie oczerniał go, bo w istocie był człowiek najgorszesze-go prowadzenia się. Jednakie on potrafił pozyskać serce Adeli; bo kobiety bardzo często, źle wybierają kochanków. Zresztą nigdy o nim nie wspominałem przed moją żoną, byłaby się wstydzić musiała;... a ona i lak aż nadto za swoje Przewinienie pokutowała. Dość mi było