Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 3
ale kobiety oprzeć się nie mogą, chęci podobania, nie patrząc na to co z tego wyniknie... W zapale swej zazdrości chcesz walczyć z tym który zabrania Izorze widywać cię, i słuchać?.. A jednak, nie miałże prawa? zapewne musi ją znać oddawna!.. Ona być musiała przyczyną częstych jego podróży, w których mnie nigdy nie brał z sobą... tak dawno!., dawno, już jak bywa w Domie białym;... ale miłostki!.. Doprawdy to mię dziwi, wierzyć mi się nawet nie chce. Od czasu śmierci, drugiej jego żony, tej Adeli, którą tak kochał, sto razy słyszałem go mówiącego, że żadna kobieta do serca jego nieznajdzie przystępu... wiem jak wprawdzie, że to się tak często mówi, a jednak..; ale nie! to mię dziwi!.. Jedynym błędem, który mój ojciec popełnił, to, że mi się nie zwierzył, że mi ani
stówka nie powiedział, o tej intrydze?.. Czyliż nie jestem mu razem przyjacielem i synem!.. Gdyby mi był co mówił, nieprzechadzalibyśmy się koło Domu Białego.. nieumizgali się do dziewczynki... nie byłbym wystawiony na niebezpieczeństwo współzalotnictwa z nim!.. ale kiedy tak tajemnic wszystko ukrywa, szanujmy jego tajemnice... Niewie żeśmy w tym kraju; niemiałem czasu do niego napisać, a jeśli mu dziewcze mówiło o jakim Edwardzie, nie domyśli! się ze to przyjaciel jego syna.."
Edward wysłuchał spokojnie Alfreda; zdaje się zgadzać na to co mówił, uspokoił się znać działanie, rozumu. Czyste i świeże nocy powietrze, odpoczynek chwilowy zrobiły także swój skutek; krew wolniej krąży, serce wolniejsze; niechby każdy zapalony zazdrością i zemstą przeszedł się dobry kwadrans na świeżym
Edward wysłuchał spokojnie Alfreda; zdaje się zgadzać na to co mówił, uspokoił się znać działanie, rozumu. Czyste i świeże nocy powietrze, odpoczynek chwilowy zrobiły także swój skutek; krew wolniej krąży, serce wolniejsze; niechby każdy zapalony zazdrością i zemstą przeszedł się dobry kwadrans na świeżym
www.bluestracja.pl