Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 26
smutno mi jednak było widzice w niej jakieś tajemne udręczenia i ponurość, której nic zwyciężyć nie mogło; tylko w przytomności ojca, przed którym drżała, Adela usiłowała pokazać się wesołą i dzielić zabawy całego towarzystwa.
— Nigdy z Adelą sam na sani być nie mogłem; w towarzystwach tylko ją widywałem, mówiłem z nią, i starałem się okazać miłość, którą mie natchnęła. Adela wzdychała.... zdało się, jakby mi nieśmiała odpowiadać, i za każdem spójrzeniem pana Malfort na nas, drzała...
— Pełen żądzy ustalenia jak najprędzej mego szczęścia, ledwie dni piętnaście upłynęło, od czasu, jakem u pana Mątfort bywać zaczął, oświadczyłem mu miłość moją ku jego córce. " Odgadłem ja to, odpowiedział mi ze zwykłą szybkością; i gdyby mi to nie zdawało się dogodnem, nie pozwoliłbym tu panu by-
wać tak często. Znam familiją pana; jesteś bogaty; prowadzisz się dobrze; masz syna z pierwszej żony, ale majątek pana wystarczy i na wychowanie więcej dzieci; ręczę że Adela będzie. kochać tego. syna. -Zresztą podobałeś misie pan, oddaję panu rękę córki mojej.
— Byłem w uniesieniu radości, a pan Mątfort dodał: Po prawdzie powiedziawszy, rad jestem, że wcześnie wydam moją córkę. Ja sam nie mogę bezustanku mieć oka na dziewczynę. Moja Adela jest cnotliwa, ale ładna. Już kilku młodzieży bardzo się w niej kochało... Ale oni mi nie przypadli do smaku: a ja sam musze sobie wybrać zięcia.
— A jeśli z nich któren podobał się Adeli?.. przerwałem Alboż moja córka może kogokolwiek kochać bez mego pozwolenia? odpowiedział mi gniewnie. Nie, panie... o nie, to być nic może.