Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 22
— "Któś ukrywa się u mnie!..
— "Nie pierwszy to już raz, ten któś u ciebie nocuje...
— "Ach! mój Boże, ukrywają się ludzie w moim zamku, a ja o tem niewiem...
— "Otoż to i mój panie, pięknie nas pilnują" przerwała Kornelija: "jutro wszystkich za drzwi fora z mego domu...
Jednakże, dowiedziawszy się, że nic niema nowego, pozamykano okna powoli. Kucharka data Alfredowi światła, a on bez murgrabiego idzie nareszcie do lochów. Panna Szwal odważnie chce ma towarzyszyć, ale on podziękowawszy, wchodzi do niezamieszkałej części zamku. Alfred znajduje drzwi od wieży nie zamknięte jeszcze; przechodzi wszystkie piętra i pokoje; schodzi nareszcie do piwnic, które szlachetniej lochami nazwano, ale i tu niema nikogo, i żaden ślad nic okazuje bytności włóczęgi. Alfred ze
— "Nie pierwszy to już raz, ten któś u ciebie nocuje...
— "Ach! mój Boże, ukrywają się ludzie w moim zamku, a ja o tem niewiem...
— "Otoż to i mój panie, pięknie nas pilnują" przerwała Kornelija: "jutro wszystkich za drzwi fora z mego domu...
Jednakże, dowiedziawszy się, że nic niema nowego, pozamykano okna powoli. Kucharka data Alfredowi światła, a on bez murgrabiego idzie nareszcie do lochów. Panna Szwal odważnie chce ma towarzyszyć, ale on podziękowawszy, wchodzi do niezamieszkałej części zamku. Alfred znajduje drzwi od wieży nie zamknięte jeszcze; przechodzi wszystkie piętra i pokoje; schodzi nareszcie do piwnic, które szlachetniej lochami nazwano, ale i tu niema nikogo, i żaden ślad nic okazuje bytności włóczęgi. Alfred ze
dwie godziny tak chodził, i już świtać zaczęło, kiedy poszedł do swego pokoju wybrać się na drogę. Rozkazuje Franciszkowi kazać zanieść swoję i Edwarda rzeczy do Domu Białego, a sam już ma się z zamku oddalić, gdy widzi pana Robino wchodzącego, który wstał naumyślnie bardzo rano, aby się z nim przed wyjazdem zobaczyć.
— "Więc jedziesz?" rzekł on do Alfreda.
— "Tak! nic mie już zatrzymać niepotrafi.
— A pan Edward?
— Czeka na mnie w Domie Białym.
— W Domie Białym?..
— Tak! teraz wierny czyją jest własnoscią.
— Ba! a dziewczyna?..
— Uprowadzono ją i właśnie szukamy...
— Uprowadzona!.. Ia czarownica!..
— "Więc jedziesz?" rzekł on do Alfreda.
— "Tak! nic mie już zatrzymać niepotrafi.
— A pan Edward?
— Czeka na mnie w Domie Białym.
— W Domie Białym?..
— Tak! teraz wierny czyją jest własnoscią.
— Ba! a dziewczyna?..
— Uprowadzono ją i właśnie szukamy...
— Uprowadzona!.. Ia czarownica!..
www.bluestracja.pl