Dom biały. T.5 (Kock Paul)
Strona 14
żałośliwy głos jakiś: pochodzący z za domu, odpowiada na odgłos Edwarda.
— "Czy słyszałeś?.." rzekł Alfred.
— "Tak... zdawało mi się...
— "Ts! słuchaj jeszcze,.. ten dźwięk grobowy odezwał się w głębi mojego serca.. Jakieś nieszczęście przytrafiło się Izorze... Musimy wejść do domku."
Alfred, dzielący już bojaźń Edwarda, pomaga mu do wysadzenia bramy; rygiel tylko ją trzymał, pęka wreście, i dwaj przyjaciele wchodzą do dolnego mieszkania, w którym największa ciemność panuje.
— Chodźmy... co prędzej do jej pokoju, rzekł Edward szukając po ciemku schodów, znajduje, bieży, zbliża się do drzwi pokoju, w którego oknie widział światło nie zamknięte. Edward, a za nim Alfred wchodzą do pokoju dziewczyny; lecz wszędzie pusto, i znać jakiś dziwny
— "Czy słyszałeś?.." rzekł Alfred.
— "Tak... zdawało mi się...
— "Ts! słuchaj jeszcze,.. ten dźwięk grobowy odezwał się w głębi mojego serca.. Jakieś nieszczęście przytrafiło się Izorze... Musimy wejść do domku."
Alfred, dzielący już bojaźń Edwarda, pomaga mu do wysadzenia bramy; rygiel tylko ją trzymał, pęka wreście, i dwaj przyjaciele wchodzą do dolnego mieszkania, w którym największa ciemność panuje.
— Chodźmy... co prędzej do jej pokoju, rzekł Edward szukając po ciemku schodów, znajduje, bieży, zbliża się do drzwi pokoju, w którego oknie widział światło nie zamknięte. Edward, a za nim Alfred wchodzą do pokoju dziewczyny; lecz wszędzie pusto, i znać jakiś dziwny
nieporządek. Szuflady od komody powysuwane, kilka sukien kobiecych leży na podłodze, zdaje się jakby tylko trochę rzeczy zabrano na prędce, a kilka pozostałych sztuk pieniędzy, oznacza, że i one zabrano.
— "Jej tu już niema! " zawołał Edward spoglądając z przestrachem w około. Lecz coż znaczy ten nieporządek panujący w tych miejscach?... czy nie została porwana?... czy ją kto gwałtem z tego uprowadził mieszkania?..
— Chodź, rzekł Alfred biorąc lampę, obejrzemy dom, może jaki ślad odkryjem.., Dowiedźmy się osobliwie zkąd pochodził głos, któryśmy słyszeli,
Zchodzą, przeglądają wszystkie pokoje, wołają Izory, lecz nikt nieodpowiada; w tem kiedy mijają dziedziniec dzielący dom od ogrodu, głos jękliwy znowu słyszeć się daje. Wchodzą dalej
— "Jej tu już niema! " zawołał Edward spoglądając z przestrachem w około. Lecz coż znaczy ten nieporządek panujący w tych miejscach?... czy nie została porwana?... czy ją kto gwałtem z tego uprowadził mieszkania?..
— Chodź, rzekł Alfred biorąc lampę, obejrzemy dom, może jaki ślad odkryjem.., Dowiedźmy się osobliwie zkąd pochodził głos, któryśmy słyszeli,
Zchodzą, przeglądają wszystkie pokoje, wołają Izory, lecz nikt nieodpowiada; w tem kiedy mijają dziedziniec dzielący dom od ogrodu, głos jękliwy znowu słyszeć się daje. Wchodzą dalej
www.bluestracja.pl